Nazywam się Tadeusz, mam 54 lata. Od 27 lat byłem uzależniony od „kompotu” i pochodnych opium. Wiele razy podejmowałem próby „wyjścia” czy poradzenia sobie z nałogiem (ok. 100 razy na tzw. „detoksach”, wielokrotne pobyty w kilkunastu ośrodkach „MONAR”). Były to próby nieudane i to nie dlatego, że Ośrodki były „kiepskie” – ja byłem słaby, zniewolony przez nałóg.
Czułem się jak w matni, osaczony, bezradny i bezsilny. Moje życie legło w gruzach: rozwiodłem się, nie miałem relacji z dziećmi, w końcu wylądowałem na ulicy. W takim momencie swojego życia trafiłem do Ośrodka dla Osób Uzależnionych „Nowa Nadzieja w Janowicach Wielkich.
Moja motywacja, żeby tam pojechać nie wynikała z chęci zmiany swojego życia, ale po prostu nie miałem się gdzie podziać, żyłem na ulicy, nie miałem co jeść, była zima, zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. W Ośrodku preferuje się wartości biblijne i ta wiedza o tym nie zachęcała mnie lecz zniechęcała – nie widziałem siebie w roli gorliwego, modlącego się człowieka.
Do Ośrodka trafiłem w dzień Wigilii (24.12.2008 r.) – wszystko co postrzegam jako ważne w moim życiu, jest związane z tym 15 miesiącami pobytu w Janowicach Wielkich. Nastąpiło coś czego nie planowałem i nie zakładałem. Na dzień dzisiejszy jestem nawróconym i ochrzczonym Chrztem Wodnym wierzącym człowiekiem. Jestem „przebudowany” duchowo.
To Bóg, mój Ojciec, kochany, troskliwy i wierny Przyjaciel – dokonał cudu w moim zrezygnowanym życiu. Pan Bóg całkowicie uwolnił mnie od nałogu, narkotyków, alkoholu i nikotyny! Mówiąc tak zwyczajnie, po ludzku – zabrał to z czym ja nie mogłem poradzić sobie przez wiele, wiele lat i wskutek czego moje życie legło w gruzach – jestem wolny w Chrystusie!
Bóg troszczy się również o moje zdrowie – moje wszystkie wyniki – są jak u „noworodka”, nie miewam nawet przysłowiowego kataru. I to jest Boży cud – tak na to patrzę. Przez 27 lat brałem dożylnie narkotyki i teoretycznie nie powinienem żyć, a jeśli już żyję to powinienem mieć zrujnowane zdrowie i choroby, które przynależą dożylnym braniu narkotyków: żółtaczka, HCV, HIV – ja ich nie mam i to kolejny Boży cud!Odnawiam powoli relacje ze swoją Rodziną. Dzięki poznaniu Boga – zaczynam zaszczepiać w sobie i pielęgnować wartości, które zawsze chciałem mieć, ale były dla mnie nieosiągalne: współczucie, życzliwość, troskę o drugą osobę, radzenie sobie z gniewem, dobroć – takie niby zwyczajne cechy i odruchy ale dla mnie kiedyś nieosiągalne. Podoba mi się język Ewangelii i żywy przykład Jezusa Chrystusa. Pan Bóg jest dobry, troszczy się o mnie na wszystkich płaszczyznach mojego życia.
Od kilku miesięcy jestem pracownikiem Ośrodka „Nowa Nadzieja”. Robię to co jest moim zawodem ale również zawsze pragnąłem pracować w obszarze pomocy i pomagać ludziom zniewolonym przez nałóg, w jakim sam wiele lat tkwiłem.
Dziękuję Bogu, że otrzymałem taką szansę, że postawił na mojej drodze ludzi, dzięki którym stało się to możliwe.
Dzięki Panu Bogu w moim życiu nastąpiło to co wydawało się niemożliwe!
słowo od Dyrektora: Tadeusz od stycznia 2010 r. pracuje w charakterze asystenta w Ośrodku. Jego postawa zasługuje na uznanie. Mamy przywilej współuczestniczyć w jego zmianach na wielu płaszczyznach. Jest człowiekiem wrażliwym, otwartym, gotowym na poświęcenie.
